Brakuje kanalizacji
Treść
Niedostatecznie rozwinięta infrastruktura kanalizacyjna na Warmii i Mazurach może zagrozić środowisku naturalnemu. Taki wniosek wypływa z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Izba ostrzega, że spowoduje to spadek atrakcyjności turystycznej regionu. Niestety, najgorsza sytuacja jest na wsi, co w rezultacie może utrudnić dynamiczny w ostatnich latach rozwój agroturystyki. Jacek Jezierski, wiceprezes NIK, nie miał niestety dobrych informacji na temat stanu infrastruktury wodociągowej i sanitarnej na obszarach wiejskich Warmii i Mazur. Izba badała stan takich inwestycji w latach 2003-2005. Okazuje się, że podstawowy problem, jaki dotyka gmin wiejskich, to gromadzenie i usuwanie nieczystości z przydomowych szamb. W dodatku samorządy nie mają jasno określonych procedur i prawa lokalnego dotyczących użytkowania szamb. Stanowią one poważny kłopot, gdyż publiczną tajemnicą jest to, że wiele nieczystości z szamb nie jest wywożonych samochodami do oczyszczalni ścieków, ale trafia na łąki i do lasów. Właściciele posesji oszczędzają w ten sposób na kosztach wywozu nieczystości płynnych, ale oszczędność jest pozorna. W przy-szłości taka działalność doprowadzi do zanieczyszczenia lasów, łąk i jezior, a w konsekwencji Warmia i Mazury stracą na atrakcyjności turystycznej. Dotknie to także agroturystykę. Ten region jest jednym z najlepiej rozwiniętych pod tym względem w kraju. Amatorów wypoczynku na świeżym powietrzu przyciągają przede wszystkim, zdaniem turystów z Polski i zagranicy, czyste warmińskie lasy i jeziora. Jeśli jednak mieszkańcy sami będą je dewastować, dobra opinia o województwie warmińsko-mazurskim pryśnie jak bańka mydlana, a turyści wybiorą na wypoczynek inne regiony kraju. Co prawda wiceprezes Jezierski przyznał, że na terenach wiejskich prowadzona jest rozbudowa sieci wodociągów i kanalizacji, ale według NIK niekorzystne jest to, iż więcej buduje się wodociągów niż tak potrzebnej kanalizacji sanitarnej. W badanych przez Izbę gminach tzw. wskaźnik zwodociągowania zwiększył się z ponad 71 do 80,6 proc., a skanalizowania tylko z 22,7 do 31,3 proc. Najgorzej sytuacja wygląda w gminie Mrągowo, gdzie kanalizację ma tylko co dziesiąte gospodarstwo domowe, a najlepiej jest w gminie Mikołajki - skanalizowanych jest 61 proc. domostw. Specjalistów takie dane jednak nie dziwią. Podobnie jest w innych regionach kraju, gdzie priorytetem na wsiach jest budowa sieci wodociągowej, a nie kanalizacji. Wynika to z prostego rachunku ekonomicznego: doprowadzenie wody do gospodarstw jest znacznie tańsze niż ułożenie kanalizacji. Ma to zaś ogromne znaczenie zwłaszcza na wsi, gdzie gęstość zabudowy jest o wiele mniejsza niż w miastach, a więc i koszt budowy jednego przyłącza nawet kilka razy większy. A przecież gminy wiejskie czy miejsko-wiejskie są znacznie biedniejsze od miast i mają mniej pieniędzy na inwestycje wodno-kanalizacyjne. Krzysztof Losz "Nasz Dziennik" 2007-01-17
Autor: wa